TRANSSYSTEM
PL DE UK
Szukaj szukaj:

Centrum Prasowe

2007-07-26 Przyjaźnie do ryzyka

PRZYJAZNY STOSUNEK DO RYZYKA

Partner światowych koncernów ze wsi Wola Dalsza

Prezes zarządu i dyrektor Transsystemu Stanisław Sroka twierdzi , że należy mieć przyjazny stosunek do ryzyka, aby osiągać znaczące sukcesy światowe. Konkurencja pomaga jedynie w postępie. Nie jest ważne gdzie firma powstaje. Niekoniecznie trzeba być ulokowanym w wielkich aglomeracjach, aby stać się liderem w swojej branży.

Świadczy o tym przykład jego firmy, którą stworzył od podstaw przed 15 laty i do dziś prowadzi z coraz lepszymi wynikami. - Bo nie jest ważne, gdzie firma powstała, ale jaki jest duch w ludziach do robienia wielkich rzeczy. Wygrywają ci, co mają ochotę i ambicję - podkreśla prezes Sroka. - Takim ludziom trzeba stworzyć warunki, aby chcieli pracować tutaj, tak jak stworzono je np. w Irlandii, gdzie ciągną teraz zastępy polskich pracowników. Centrala spółki Transsystem mieści się we wsi Wola Dalsza pod Łańcutem na skraju gminy Białobrzegi. W dobie globalnych więzi gospodarczych i internetowej komunikacji nie ma bowiem znaczenia adres, ale co i na jakim poziomie firma robi. Do niewielkiej Woli Dalszej pod Łańcutem przyjeżdżają potentaci firm z całego świata. Bo Transsystem jest dziś największym polskim producentem i dostawcą systemów transportu technologicznego oraz jednym z największych producentów konstrukcji stalowych wsporczych, partnerem wielkich światowych koncernów. Ambicją prezesa Sroki i jego tysiącosobowej załogi jest zajęcie pozycji lidera w branży systemów transportowych. Transsystem eksportuje urządzenia i całe linie technologiczne do wszystkich znanych firm motoryzacyjnych na świecie, jak Daimler Chrysler, Audi, BMW, Daewoo, Fiat, Ford, Mercedes, Opel, Seat, Volkswagen, Saab, Porsche oraz General Motors, dla którego ma wyłączność w świecie na produkcję podnośników. Posiada spółki zależne w Niemczech, Czechach, na Ukrainie, w Rosji, USA oraz przedstawicielstwo w Hiszpanii. W Polsce firma Stanisława Sroki uczestniczyła w największych inwestycjach motoryzacyjnych. Urządzenia tej marki pracują w polskich fabrykach zagranicznych koncernów samochodowych. Ale nie tylko, bo także w cementowniach, hutach, pocztach, przemyśle chemicznym, oponiarskim, meblarskim, rolno-spożywczym, elektronicznym i elektrotechnicznym. - Trzeba iść z postępem, bo stojąc traci się kontakt z najlepszymi - określa Stanisław Sroka potrzebę stałej dynamicznej postawy menedżera. Ale ta reguła postępowania może być stosowana wszędzie i przez każdego. Sroka zaczynał karierę zawodową w Hanowerze w Niemczech jako młody absolwent Wydziału Elektrycznego Politechniki Śląskiej. Pojechał na staż do oddziału Volkswagena i natychmiast został szefem firmy, bo dostrzeżono jego wiedzę i niezwykłe zdolności. Biegle włada kilkoma językami, w tym angielskim, niemieckim i francuskim. Szef Transsystemu przewodzi również Stowarzyszeniu Project Management Polska, organizacji zrzeszającą profesjonalistów oraz instytucje, które chcą się doskonalić w dziedzinie zarządzania projektami, portfelami i programami projektów. - Jesteśmy częścią International Project Management Association (IPMA) jako organizacja narodowa - mówi Stanisław Sroka, który na listopadowej konferencji SPMP w Warszawie przypomniał, że wdrażanie wizji, strategii i prowadzenie wielu równoległych działań na konkurencyjnym rynku wymaga koordynacji różnych inicjatyw. Przypomina to wyścig samochodowy z wieloma uczestnikami, w którym podczas jazdy z prędkością przekraczającą 100 km na godzinę, nie tylko zmienia się koła, ale rozbudowuje i usprawnia pojazd. Podobnie w biznesie - realizowanie pojedynczych projektów bez ich wzajemnego koordynowania już nie wystarcza, by przetrwać i wyprzedzać konkurencję. Jak pokazują badania, samo generowanie doskonałych pomysłów i innowacyjność nie wystarczy, potrzebna jest zdolność do ich komercjalizacji, do ich szybkiego zmaterializowania, czyli potrzebne jest efektywne i wysoce profesjonalne współdziałanie. Prezes Sroka zwraca uwagę, że teraz ludzie po wejściu Polski do UE mają większy wybór, kuszeni są zagranicznymi ofertami, zwykli projektanci u nas za granicą obejmują posady dyrektorskie. Mają dobre referencje pracując w takiej firmie jak Transsystem. - Zarządzanie to nie tylko teoria - twierdzi Stanisław Sroka, który jako jedyny w Polsce ma certyfikat zarządzania projektami na poziomie A, czyli najwyższym. - Stworzyliśmy od września centrum szkolenia z zakresu zarządzania, przyjeżdżają do nas ludzie z całej Polski. Szkolą się nasi pracownicy, a niektórzy też wykładają tu i na kilku uczelniach. Stworzyliśmy specjalną ścieżkę szkoleniową kariery menedżerskiej, kilkadziesiąt osób z różnych firm już skorzystało z tej formy uzyskania dodatkowych kwalifikacji. Mamy specjalny ośrodek szkolenia. - Od września powstała też przyzakładowa szkoła dla pracowników młodocianych, którzy zdobywają zawód ślusarza z uprawnieniami spawalniczymi - informuje prokurent Transsystemu i zarazem dyr. organizacyjny Jan Chwostek. - W planach mamy stworzenie także systemu kształcenia dla dorosłych na poziomie technikum zawodowego. Kadra inżynierska w naszej spółce w większości pochodzi z naszego regionu, choć są to absolwenci różnych uczelni krajowych. Mamy bardzo dobrą współpracę z Politechniką Rzeszowską. Prezes Stanisław Sroka twierdzi, że energia życiowa menedżera jest porównywalna do wysiłku sportowca klasy olimpijskiej. Jest przekonany, że warto inwestować w obiekty i urządzenia, gdzie pracownicy mogą regenerować siły bezstresowo. bezstresowo. Sport jest takim antidotum. A wypoczęty pracownik jest bardziej wydajny. - Urlop w Niemczech to rzecz święta, bo oderwanie od obowiązków zawodowych pozwala się naładować pozytywnie, w Polsce powoli też ta świadomość następuje - wskazuje prezes Sroka. - My mamy dla pracowników także ofertę bezpłatnego korzystania np. z naszych kortów tenisowych i innych obiektów sportowych. Najnowszą inicjatywą jest propagowanie i organizowanie warunków do gry w golfa. Powstało nawet stowarzyszenie Podkarpacki Klub Golfowy, którego celem jest m.in. popularyzacja wśród dzieci, młodzieży i dorosłych sportu oraz rekreacji, tworzenie bazy treningowo-rekreacyjnej, propagowanie zdrowego stylu życia. Prezesem stowarzyszenia jest oczywiście jego inicjator Stanisław Sroka. - To jest sport elitarny, choć wcale nie kosztowny, jakby się mogło wydawać - twierdzi prezes. - Golf staje się niezmiernie popularny na świecie, to jest ciekawe zjawisko socjologiczne. Tu się nie bije rekordów, bo człowiek gra sam z sobą. W golfie trzeba przestrzegać surowo zasad etycznych, postępować zgodnie z regułami. Na polu golfowym gracze niezależnie od wieku są z sobą po imieniu. To od razu zbliża ludzi. Przebywa się w grupie, co angażuje człowieka. Należy mieć estetyczny strój, obowiązuje nienaganne zachowanie. W Polsce już około 200 tys. osób gra w golfa. Powstało stowarzyszenie, teraz jego inicjatorzy chcą wybudować pole golfowe w Łańcucie, najlepiej w okolicy zamku. - Po prostu nawiązać do tradycji - przypomina prezes Sroka. - Bo przed wojną było tutaj jedno z pięciu w Polsce pól golfowych. To poszerzyłoby także atrakcyjność łańcuckiej oferty turystycznej. Są takie pola w świecie właśnie przy zamkach. Ludzie tam przychodzą grać, ale i spacerować, odpoczywać. - To może uzupełniać funkcje istniejącej już hali sportowej - dodaje dyrektor Chwostek, człowiek o duszy sportowej, bo sam był niegdyś piłkarzem w czasach, gdy przywędrował z rodzicami do Łańcuta aż z Sokala poprzez Lwów i Kraków, i tu już pozostał. Zrealizowanie projektu pola golfowego przy zamku wymaga jednak nie tylko poparcia miejscowych władz, ale przede wszystkim marszałka województwa, w którego gestii ten teren się znajduje.


http://www.naszdom.rzeszow.pl/gazeta_nr15/przyjaznie.php

 
   

pokaż wszystkie

Grupa Transsystem | Przenośniki skidowe | Wizja i misja firmy | Przenośniki | Kariera | Centrum Prasowe | Kontakt |

Wykonanie: UNINET POLSKA Sp. z o.o.

© 2007 Transsystem



pl