|
PRZYJAZNY STOSUNEK DO RYZYKA
Partner światowych koncernów
ze wsi Wola Dalsza
Prezes zarządu i dyrektor Transsystemu Stanisław Sroka
twierdzi , że należy mieć przyjazny stosunek do ryzyka, aby osiągać znaczące
sukcesy światowe. Konkurencja pomaga jedynie w postępie. Nie jest ważne gdzie
firma powstaje. Niekoniecznie trzeba być ulokowanym w wielkich aglomeracjach,
aby stać się liderem w swojej branży.
Świadczy o tym przykład jego firmy, którą stworzył od
podstaw przed 15 laty i do dziś prowadzi z coraz lepszymi wynikami. - Bo nie
jest ważne, gdzie firma powstała, ale jaki jest duch w ludziach do robienia
wielkich rzeczy. Wygrywają ci, co mają ochotę i ambicję - podkreśla prezes
Sroka. - Takim ludziom trzeba stworzyć warunki, aby chcieli pracować tutaj, tak
jak stworzono je np. w Irlandii, gdzie ciągną teraz zastępy polskich
pracowników. Centrala spółki Transsystem mieści się we wsi Wola Dalsza pod
Łańcutem na skraju gminy Białobrzegi. W dobie globalnych więzi gospodarczych i
internetowej komunikacji nie ma bowiem znaczenia adres, ale co i na jakim
poziomie firma robi. Do niewielkiej Woli Dalszej pod Łańcutem przyjeżdżają
potentaci firm z całego świata. Bo Transsystem jest dziś największym polskim
producentem i dostawcą systemów transportu technologicznego oraz jednym z
największych producentów konstrukcji stalowych wsporczych, partnerem wielkich
światowych koncernów. Ambicją prezesa Sroki i jego tysiącosobowej załogi jest
zajęcie pozycji lidera w branży systemów transportowych. Transsystem eksportuje
urządzenia i całe linie technologiczne do wszystkich znanych firm
motoryzacyjnych na świecie, jak Daimler Chrysler, Audi, BMW, Daewoo, Fiat,
Ford, Mercedes, Opel, Seat, Volkswagen, Saab, Porsche oraz General Motors, dla
którego ma wyłączność w świecie na produkcję podnośników. Posiada spółki
zależne w Niemczech, Czechach, na Ukrainie, w Rosji, USA oraz
przedstawicielstwo w Hiszpanii. W Polsce firma Stanisława Sroki uczestniczyła w
największych inwestycjach motoryzacyjnych. Urządzenia tej marki pracują w
polskich fabrykach zagranicznych koncernów samochodowych. Ale nie tylko, bo
także w cementowniach, hutach, pocztach, przemyśle chemicznym, oponiarskim,
meblarskim, rolno-spożywczym, elektronicznym i elektrotechnicznym. - Trzeba iść
z postępem, bo stojąc traci się kontakt z najlepszymi - określa Stanisław Sroka
potrzebę stałej dynamicznej postawy menedżera. Ale ta reguła postępowania może
być stosowana wszędzie i przez każdego. Sroka zaczynał karierę zawodową w
Hanowerze w Niemczech jako młody absolwent Wydziału Elektrycznego Politechniki
Śląskiej. Pojechał na staż do oddziału Volkswagena i natychmiast został szefem
firmy, bo dostrzeżono jego wiedzę i niezwykłe zdolności. Biegle włada kilkoma
językami, w tym angielskim, niemieckim i francuskim. Szef Transsystemu
przewodzi również Stowarzyszeniu Project Management Polska, organizacji
zrzeszającą profesjonalistów oraz instytucje, które chcą się doskonalić w
dziedzinie zarządzania projektami, portfelami i programami projektów. -
Jesteśmy częścią International Project Management Association (IPMA) jako
organizacja narodowa - mówi Stanisław Sroka, który na listopadowej konferencji
SPMP w Warszawie przypomniał, że wdrażanie wizji, strategii i prowadzenie wielu
równoległych działań na konkurencyjnym rynku wymaga koordynacji różnych
inicjatyw. Przypomina to wyścig samochodowy z wieloma uczestnikami, w którym
podczas jazdy z prędkością przekraczającą 100 km na godzinę, nie tylko
zmienia się koła, ale rozbudowuje i usprawnia pojazd. Podobnie w biznesie -
realizowanie pojedynczych projektów bez ich wzajemnego koordynowania już nie
wystarcza, by przetrwać i wyprzedzać konkurencję. Jak pokazują badania, samo
generowanie doskonałych pomysłów i innowacyjność nie wystarczy, potrzebna jest
zdolność do ich komercjalizacji, do ich szybkiego zmaterializowania, czyli
potrzebne jest efektywne i wysoce profesjonalne współdziałanie. Prezes Sroka
zwraca uwagę, że teraz ludzie po wejściu Polski do UE mają większy wybór,
kuszeni są zagranicznymi ofertami, zwykli projektanci u nas za granicą obejmują
posady dyrektorskie. Mają dobre referencje pracując w takiej firmie jak
Transsystem. - Zarządzanie to nie tylko teoria - twierdzi Stanisław Sroka,
który jako jedyny w Polsce ma certyfikat zarządzania projektami na poziomie A,
czyli najwyższym. - Stworzyliśmy od września centrum szkolenia z zakresu
zarządzania, przyjeżdżają do nas ludzie z całej Polski. Szkolą się nasi
pracownicy, a niektórzy też wykładają tu i na kilku uczelniach. Stworzyliśmy
specjalną ścieżkę szkoleniową kariery menedżerskiej, kilkadziesiąt osób z
różnych firm już skorzystało z tej formy uzyskania dodatkowych kwalifikacji.
Mamy specjalny ośrodek szkolenia. - Od września powstała też przyzakładowa
szkoła dla pracowników młodocianych, którzy zdobywają zawód ślusarza z
uprawnieniami spawalniczymi - informuje prokurent Transsystemu i zarazem dyr.
organizacyjny Jan Chwostek. - W planach mamy stworzenie także systemu kształcenia
dla dorosłych na poziomie technikum zawodowego. Kadra inżynierska w naszej
spółce w większości pochodzi z naszego regionu, choć są to absolwenci różnych
uczelni krajowych. Mamy bardzo dobrą współpracę z Politechniką Rzeszowską.
Prezes Stanisław Sroka twierdzi, że energia życiowa menedżera jest porównywalna
do wysiłku sportowca klasy olimpijskiej. Jest przekonany, że warto inwestować w
obiekty i urządzenia, gdzie pracownicy mogą regenerować siły bezstresowo.
bezstresowo. Sport jest takim antidotum. A wypoczęty pracownik jest bardziej
wydajny. - Urlop w Niemczech to rzecz święta, bo oderwanie od obowiązków
zawodowych pozwala się naładować pozytywnie, w Polsce powoli też ta świadomość
następuje - wskazuje prezes Sroka. - My mamy dla pracowników także ofertę
bezpłatnego korzystania np. z naszych kortów tenisowych i innych obiektów
sportowych. Najnowszą inicjatywą jest propagowanie i organizowanie warunków do
gry w golfa. Powstało nawet stowarzyszenie Podkarpacki Klub Golfowy, którego
celem jest m.in. popularyzacja wśród dzieci, młodzieży i dorosłych sportu oraz
rekreacji, tworzenie bazy treningowo-rekreacyjnej, propagowanie zdrowego stylu
życia. Prezesem stowarzyszenia jest oczywiście jego inicjator Stanisław Sroka.
- To jest sport elitarny, choć wcale nie kosztowny, jakby się mogło wydawać -
twierdzi prezes. - Golf staje się niezmiernie popularny na świecie, to jest
ciekawe zjawisko socjologiczne. Tu się nie bije rekordów, bo człowiek gra sam z
sobą. W golfie trzeba przestrzegać surowo zasad etycznych, postępować zgodnie z
regułami. Na polu golfowym gracze niezależnie od wieku są z sobą po imieniu. To
od razu zbliża ludzi. Przebywa się w grupie, co angażuje człowieka. Należy mieć
estetyczny strój, obowiązuje nienaganne zachowanie. W Polsce już około 200 tys.
osób gra w golfa. Powstało stowarzyszenie, teraz jego inicjatorzy chcą
wybudować pole golfowe w Łańcucie, najlepiej w okolicy zamku. - Po prostu
nawiązać do tradycji - przypomina prezes Sroka. - Bo przed wojną było tutaj
jedno z pięciu w Polsce pól golfowych. To poszerzyłoby także atrakcyjność
łańcuckiej oferty turystycznej. Są takie pola w świecie właśnie przy zamkach.
Ludzie tam przychodzą grać, ale i spacerować, odpoczywać. - To może uzupełniać
funkcje istniejącej już hali sportowej - dodaje dyrektor Chwostek, człowiek o
duszy sportowej, bo sam był niegdyś piłkarzem w czasach, gdy przywędrował z
rodzicami do Łańcuta aż z Sokala poprzez Lwów i Kraków, i tu już pozostał.
Zrealizowanie projektu pola golfowego przy zamku wymaga jednak nie tylko
poparcia miejscowych władz, ale przede wszystkim marszałka województwa, w
którego gestii ten teren się znajduje.
http://www.naszdom.rzeszow.pl/gazeta_nr15/przyjaznie.php
|
|