TRANSSYSTEM
PL DE UK
Szukaj szukaj:

Centrum Prasowe

2007-04-26 Transsystem, czyli podaj dalej


Odłożył dyplom inżyniera do szuflady i z torbą monterską wyjechał do zakładów Skody. Gdy wrócił po latach, miał kontakty i wiedzę. Założył firmę o kapitale tysiąca dolarów. Dziś produkcja aut w Europie opiera się na systemach transportowych polskiej firmy Transsystem.

Ze Stanisławem Sroką, prezesem i większościowym akcjonariuszem Transsystemu, nie jest łatwo się spotkać. To człowiek stale w drodze. Przez większość dni każdego prawie tygodnia jest poza firmą, najczęściej u zagranicznych i krajowych partnerów biznesowych. Po wielu wcześniej odwoływanych terminach dochodzi do spotkania późnym popołudniem. Rozmowa trwa kilka godzin. Długo, ale to dlatego, że jest przerywana częstymi telefonami.

- Prawie całe moje zawodowe życie związane jest z eksportem. A zaczęło się to jeszcze w latach 80. Jako inżynier elektryk, po Politechnice Śląskiej w Gliwicach, przez krótki czas pracowałem w jednym z hutniczych biur projektowych. Zarobki były marne. Z trudem starczało na utrzymanie. A był to czas, kiedy zamierzałem założyć rodzinę. Kiedy tylko nadarzyła się pierwsza okazja, schowałem dyplom magistra inżyniera i z torbą monterską wypełnioną prostymi narzędziami wyjechałem do Mlada Boleslav, gdzie w nowej fabryce Skody, wraz z grupą kilkudziesięciu osób z Polski, jako zwykły robotnik montowałem różne przenośniki dostarczane z Niemiec i Włoch - wspomina prezes Sroka. Szło mu nieźle.

Po krótkim czasie był już brygadzistą, a następnie kierownikiem kontraktu. - Nawiązałem kontakty z zagranicznymi dostawcami urządzeń - opowiada dalej.

- Dzięki ich rekomendacjom, po dwóch latach, montowałem „ich" urządzenia w fabrykach Volkswagena, Opla, BMW i Mercedesa w Niemczech. Takie były moje początki z eksportem i branżą samochodową.

Pod koniec lat 80. Stanisław Sroka był już współwłaścicielem firmy, która realizowała kontrakty eksportowe w Niemczech, Czechach, we Włoszech i w Hiszpanii. Po dwóch latach rozstał się z partnerem.

- Wróciłem do kraju w rodzinne strony koło Jarosławia. Wszystko trzeba było zaczynać od nowa. Zdobyte doświadczenie za granicą i kontakty to wszystko, czym wówczas dysponowałem - wspomina.

Któregoś jesiennego dnia w roku 1991 podczas spotkania z dwoma znajomymi, którzy po powrocie z tzw. eksportu byli bez pracy, wspólnie postanowili założyć firmę. W ciągu zaledwie czterech dni w wynajętej niewielkiej hali w Przeworsku uruchomili produkcję stalowych siatek podestowych i osłonowych, które w ramach eksportowego zlecenia wysłali do Seata w Hiszpanii. Pierwszą „maszyną", jaką zainstalowali w warsztacie, był napęd zdezelowanego „ZIŁ-a". W następnym roku kupili upadający POM w Woli Dalszej pod Łańcutem, gdzie przeniesiono produkcję z Przeworska.

W kolejnych latach zbudowano tu kilka hal o powierzchni ponad 40 tys. m2, które wyposażono w nowoczesne maszyny i urządzenia. To były początki. Dziś firma zatrudnia ok. 1100 pracowników (jeden z największych pracodawców na Podkarpaciu), a jej wartość szacuje się na kilkaset milionów złotych. Kiedy ją zakładano przed 16 laty, jej kapitał wynosił 1000 dolarów. Co zdecydowało o tak szybkim rozwoju firmy? Na to pytanie prezes Sroka daje długi wywód:

- Może to się wydać dziwne, ale przez co najmniej 10 lat działaliśmy bez kredytów. Wszystko to, co udało się nam zarobić, zostawało w firmie i było przeznaczane na rozwój. Dopiero od 6-7 lat w dużym stopniu posiłkujemy się kredytami bankowymi. Z ich uzyskaniem nie mamy żadnych problemów. Naszą najlepszą rekomendacją jest lista klientów, są na niej m.in. Mercedes, BMW, VW, Fiat, Toyota, GM. - O sukcesie firmy zadecydowali i decydują nadal pracownicy - opowiada dalej.

Średnia wieku w firmie wynosi 33 lata. Ponad 200 osób to inżynierowie i projektanci, swobodnie posługujący się językami obcymi. Firma nie oszczędza na inwestycjach w ludzi - podnoszenie kwalifikacji, naukę języków obcych, do tego nowe programy komputerowe, wyposażenie techniczne. W końcu to inwestowanie w przyszłość. Sam szef daje najlepszy przykład. Kierując firmą, ukończył kilka kierunków studiów podyplomowych, w tym studia MBA, swobodnie posługuje się czterema językami obcymi: niemieckim, angielskim, rosyjskim i francuskim.

- Od samego początku większość kierownictwa i kadry to osoby, które pracowały za granicą. Wiedziały, na czym polega biznes, co to jest termin, dane słowo i odpowiedzialność. Naszym klientom zawsze oferowaliśmy więcej niż oni oczekiwali. Jeśli zamawiali konstrukcję, to oferowaliśmy im jeszcze projekt, urządzenie, montaż, serwis. I tę zasadę stosujemy do dziś. Dzięki temu firma otrzymuje zlecenia, które są na miarę jej ambicji. To klientom się podoba. Cenią nas za to - mówi prezes.

Jak wszystkie firmy działające w sferze międzynarodowego obrotu, również i Transsystem dotykają liczne problemy:

- Największym dla nas utrudnieniem, jako firmy ukierunkowanej na eksport, jest zmienność kursów walutowych. To komplikuje nam planowanie, gdyż są duże ryzyka, a nie wszystko da się ubezpieczyć. Byłoby dla nas dobrze, gdyby jak najszybciej Polska wprowadziła euro. Druga kwestia to rosnące koszty pracy w Polsce. - Skutkuje to tym, że stajemy się mniej konkurencyjni w stosunku do innych przedsiębiorstw z Europy Środkowo-Wschodniej, z którymi konkurujemy na Zachodzie - stwierdza Sroka.

- Zmusza to nas do poszukiwania możliwości obniżania kosztów oraz uruchamiania produkcji za wschodnią granicą. Jeszcze w tym roku ruszy nasz zakład produkcyjny w Jaworowskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej na Ukrainie -
dodaje.

Transsystem jest krajowym liderem w produkcji systemów transportowych i jedną z czołowych firm tej branży w Europie. Co ważne, umacnia swoją pozycję, o czym świadczą liczne kontrakty realizowane w Europie, Azji i Ameryce. Z najbardziej prestiżowych wymienić można chociażby dostawy systemów transportowych dla nowych zakładów BMW w Lipsku i Regensburgu, zakładów DaimlerChrysler w Tuscaluzie w USA, zakładów VW w Chinach, czy budowę lakierni w zakładach Opla w Gliwicach.

Z General Motors firma z Łańcuta podpisała trzyletni kontrakt na dostawę systemów transportu technologicznego dla zakładów tego koncernu na całym świecie. Spółka posiada praktycznie wszystkie certyfikaty wymagane przez branże samochodowe w Europie i w Stanach Zjednoczonych. Ma własne oddziały w Niemczech, USA, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, w Czechach i na Ukrainie. By nie być uzależnionym wyłącznie od branży motoryzacyjnej, która podatna jest na koniunkturę, spółka stara się pozyskiwać odbiorców również z innych branż: chemicznej, meblarskiej, budowlanej, hutniczej, oponiarskiej.

 
   

pokaż wszystkie

Grupa Transsystem | Przenośniki skidowe | Wizja i misja firmy | Przenośniki | Kariera | Centrum Prasowe | Kontakt |

Wykonanie: UNINET POLSKA Sp. z o.o.

© 2007 Transsystem



pl