|
Wdrażanie systemów zarządzania jakością w
firmach z branży motoryzacyjnej i samochodowej jest procesem długotrwałym i kosztownym. Powodem są
specyficzne wymagania tego sektora. Na rynku europejskim powszechnym certyfikatem jakości dla branży motoryzacyjnej
jest niemiecki standard VDA 6.1. Mimo że jest on stosowany także poza Europą,
to „globalnym" certyfikatem pozostaje QS-- 9000. Standard ten, opracowanyprzez tzw. wielką trójkę producentów
samochodów - firmy: DaimlerChrysler, Ford oraz General Motors - może być
stosowany przez wszystkich dostawców i poddostawców wielkiej trójki oraz tzw.
sygnatariuszy tego standardu. Jednak, najdalej z końcem 2006 r.
norma QS-9000 przestanie być uznawana. Zastąpi ją specyfikacja ISO/TS 16949,
która harmonizuje wymagania jakościowe dla dostawców, zawarte w trzeciej edycji
normy QS--9000 oraz standardach niemieckim (VDA 6.1), francuskim (EAFQ) i
włoskim (AVSQ) oraz innych. Ponadto specyfikacja ISO/TS 16949, która ma wiele
wspólnych cech z VDA 6.1, jest w dużym stopniu spójna z QS--9000. Warunkiem
wdrożenia poszczególnych norm i specyfikacji jest uprzednia certyfikacja
systemu zarządzania jakością z serii ISO 9000. Warto tutaj zwrócić uwagę, że
QS-9000, wydanie trzecie z 1998 r., opiera się na wytycznych ISO 9001:1994.
Stwarza to istotne problemy, kiedy dostawcy zależy jednocześnie naISO 9001 oraz QS-9000. W praktyce musi on
wtedy spełnić wymagania ISO 9001:2000, IS0 9001:1994 i dodatkowe wymagania
postawione przez QS--9000.
-
Dlatego warunkiem rejestracji zbudowanego na ich podstawie systemu zarządzania
jakością w firmie z branży motoryzacyjnej jest weryfikacja ich zgodności z
normą ISO 9001:1994. Jednocześnie do końca tego roku ISO 9001:1994 traci
ważność na rzecz 9001:2000 i dlatego konieczne jest dostosowanie dokumentacji systemu
zarządzania jakością także do wymagań ISO 9001:2000 - tłumaczy Stanisław Sroka,
prezes PPH Transsystem.
Natomiast norma ISO/TS 16949:2002 opiera się
na ISO 9001:2000. Zdaniem Jacka Łuczaka, prezesa firmy konsultingowej Quality
Progress, decyzja o certyfikacji tego standardu znacznie upraszcza etap
wdrażania, dzięki bardziej liberalnym wymaganiom wobec liczby koniecznych w systemie
dokumentów. O ile przejście z QS-9000 na ISO/ TS 16949 nie powinno nastręczać
przedsiębiorcom większych problemów, gorzej wygląda sprawa z wdrożeniem tych
standardów w sytuacji, gdy dostawca ma jedynie certyfikat z serii ISO 9000.
- Mimo że mamy utrwalony już system
zarządzania jakością według ISO 9001:2000, proces wdrażania tych systemów w
naszej firmie trwał około 1,5 roku - mówi Stanisław Sroka.
Jak bowiem wyjaśnia Jacek Łuczak, istnieje
spora przepaść pomiędzy spełnieniem podstawowego standardu ISO 9001:2000 a
dostosowaniem się do dodatkowych standardów QS-9000 oraz ISO/TS 16949. - Firma, która chce wdrożyć system motoryzacyjny,
powinna wybrać do pomocy konsultanta, który ma już doświadczenie we współpracy
z firmami z branży motoryzacyjnej. Jest ono istotne ze względu na specyfikę
poszczególnych standardów motoryzacyjnych, bardzo odmienną od systemu ISO
9001:2000. Na przykład, Proces PPAP (Production Part Approval Process) w
przypadku systemu zgodnego z normą QS-9000 jest szczegółowo przedstawiony i
wymaga wypełnienia wielu szczegółowych formularzy. Natomiast ISO/TS 16949 wymaga tylko prostego stwierdzenia, że
PPAP jest zgodny z wymaganiami klienta - opowiada Jacek Łuczak.
Jak twierdzi Russ Hopkins z korporacji Ford
Motor Company, standard QS0-9000 opiera się w znacznej mierze na
udokumentowanych procedurach i instrukcjach. Natomiast ISO/TS 16949 już nie
wymaga prowadzenia takiej szerokiej dokumentacji. - Specyfikacja ISO/TS 16949 opiera
się na naturalnym podejściu biznesowym. Została tak sporządzona, aby jej
wytyczne pozostawały w zgodzie z celami, jakie stawia przed sobą przedsiębiorstwo.
I dlatego o wiele łatwiej go wdrożyć. Ale i on niesie za sobą pewne problemy.
Największym z nich jest zmiana dotychczasowego sposobu
myślenia o jakości od bazy elementarnej po orientację rocesową. Jednak z całą
pewnością ISO/TS 16949 wymaga mniej pracy papierkowej niż QS-9000 czy VDA 6.1 -
podkreśla Hank Gryn z korporacji DaimlerChrysler. Mimo że standardy jakości
stosowane w przemyśle motoryzacyjnym nie są żadną nowością na rynku światowym i
europejskim, o tyle dla polskich przedsiębiorców ich wdrożenie i certyfikacja wciąż jest
sporym wyzwaniem.Dla większości firm ich procedury są trudne do spełnienia.
- Problemy związane ze wszystkimi
procedurami wyraźnie opisuje literatura fachowa. Na przykład wdrażanie QS 9000--TES
obejmuje aż 7 podręczników - dodaje Stanisław Sroka.Zdaniem Jacka Łuczaka, polskie firmy nadal
często wykazują się niewystarczającą kulturą organizacyjnąi techniczną. - Nie chciałbym uogólniać, jednak
często przedsiębiorcy są przerażeni procedurami związanymi z wdrażaniem standardów
motoryzacyjnych z zakresu zarządzania jakością. Zazwyczaj nie rozumieją wymagań,
jakie stawiają te standardy. Wynika to z kultury technicznej, infrastruktury informatycznej,
problemów z organizacją pracy, nieznajomości metod i technik SPC (statystyczne sterowanie
procesem) i technik zarządzania
jakością, zasad bezpieczeństwa danych itd. - wylicza Jacek Łuczak.
|
|