|
Niektóre polskie przedsiębiorstwa w ostatnich trzech
latach wykonały po trzysta - czterysta procent "normy". W
socjalizmie normy celowo ustalano na niskim poziomie, w nowym systemie
ekonomicznym poprzeczka ustawiona została wysoko. W ciągu ostatnich trzech
chudych lat bardzo trudno było ją przeskoczyć. Udało się tym, którzy mieli
unikalny produkt lub nowy pomysł na biznes.
Nasza gospodarka na początku lat 90. wciąż tkwiła w realiach lat
70. i 80. Dlatego zachodnie koncerny bez większego problemu poradziły sobie z
mizerną krajową konkurencją, Okazuje się jednak, że są polskie firmy, które
przetrwały nierówne starcie z zachodnimi i zaczęły z nimi wygrywać nawet na
ich terenie. W dodatku są od tamtych droższe. Dlaczego wiec wygrywają? Mają
lepsze od zachodnich produkty, na których opracowanie nie szczędziły
pieniędzy. Ta strategia opłaciła się. (...)
Z zachodnią konkurencją radzi sobie bez problemu również podłańcucki
Transsystem. Firma produkuje i montuje linie technologiczne, głównie w
fabrykach samochodów. - Jesteśmy co prawda drożsi, ale też więksi i świetnie
zorganizowani, dlatego możemy szybciej od nich wykonać zlecenie. Nasi klienci
wiedzą też, że oferujemy najwyższą jakość i najszybsze terminy - wyjaśnia
Stanisław Sroka, prezes i współwłaściciel Transsystemu. Jego spółka wyprodukowała
i zainstalowała taśmy montażowe w fabryce Toyoty w Czechach -Byliśmy o 20
proc. drożsi od konkurentów, ale wygraliśmy - mówi Stanisław Sroka.- W
ubiegłym roku Transsystem pokonał też zagranicznych konkurentów w walce o
kontrakt na dostarczenie linii technologicznej do fabryki Volkswagena w
Emden.. Umowę podpisaliśmy 15 października, po dwóch miesiącach -skończyliśmy
projekt i rozpoczęliśmy produkcję, a na początku stycznia linia już
pracowała. Kiedy projektowaliśmy i produkowaliśmy linie, w naszej fabryce nie
pojawił się nikt z Volkswagena, -żeby nas sprawdzić. To świadczy o zaufaniu,
bo bez tej linii nie można było uruchomić produkcji - opowiada prezes Sroka.
Co ciekawe, firma, która bije teraz zachodnią konkurencję,
kilkanaście lat temu nie istniała. Stanisław Sroka założył Transsystem z
kilkoma kolegami w 1991 roku. W latach 80. pracował za granicą. Jego i trzech
jego kolegów wysłała tam Centrala Handlu Zagranicznego Centrozap. - Moi
koledzy wrócili z kontraktu i nie mieli co robić. Złożyliśmy się po tysiąc
złotych i założyliśmy spółkę. Po kilku latach do grona właścicieli dołączyła,
jako mniejszościowy udziałowiec, niemiecka firma Fredenhagen. Pomogli nam
zrozumieć potrzeby naszych klientów- wspomina prezes.
Zaczynali w małej hali, roczna sprzedaż firmy sięgała zaledwie
300 -tys. zł..W ubiegłym roku Transsystem miał niemal 200 mln zł sprzedaży
(4,5-krotny wzrósł w porównaniu z 2000 rokiem) i zatrudniał 1000 osób. Obroty
firmy są większe niż jej niemieckiego udziałowca.
Spółka co roku wydaje 4 mln zł na inwestycje w sprzęt i opracowanie własnych
technologii, kilkaset tysięcy na oprogramowanie i milion na szkolenia
pracowników, m.in. z zarządzania i jezyków obcych. Ich znajomość jest
niezbędna, bo Transsystem montuje linie w USA, Europie, Rosji i Chinach. W
spółce pracują młodzi ludzie - średnia wieku zatrudnionych to 33 lata.
Rzeczpospolita 2004.10.12
|